przeciw poetom
przeciw poetom

Jakub Przybyłowski

Ślepaki

To bardzo ładnie wygląda, pioruny,
błyski, chwilami
jasno jak w dzień. Piję
morelówkę, na ganku,
palę Camele, które
poeci starszego pokolenia

uznali za kultowe, ze względu
na pewien film
z Bogartem.
Co by było gdyby wiedzieli,
że w ramach walki z nikotynizmem
wśród młodzieży, rozważano:

czy nie wymazać cyfrowo tego papierosa?
Znów udawaliby nieporuszonych?
Mówili o cenach masła, chleba
i coś o sprawności językowej
zapewne.

Tymczasem jej nie ma.
To jest jednak kwestia zasadnicza,
język i wszystkie babrząc się w nim grupy
wsparcia; teorie, terapia. Teraz
to jest dopiero zabawa.
Te wszystkie wspomnienia,
te pokolenia

Nowej Fali, bruLionu, te neolingwizmy,
neoliryzmy, neoklasycyzmy,
poezja internetowa i cybernetyczna, chuj
i łączność duchowa z przodkami.
Próba wypadła niepomyślnie dziewczęta i chłopcy,
możecie odciąć kuponik.

Czy wyście myśleli, że tak się tworzy
poważną historię? A tymczasem powaga
to jest brak prądu, albo coś z dachem,
urwało? Czekam na kolejne
samobójstwo ze spokojem, kogoś kto już wie,
już widział i jest zwyczajnie znudzony.