przeciw poetom
przeciw poetom

Mariusz Cezary Kosmala

Powiedzmy Ryszard

Być kobietą to znaczy palić papierosa
na ulicy, trzymając go między palcami
w sposób na tyle zręczny, żeby się podobać

publiczności. Kobietą być to mieć aksamit
spojrzenia odległego w mgłę przejrzystą miasta,
a tęczówkami dawać wyraziste znaki

do natarcia. Z Krakowa, z Warszawy czy z Miastka
kobietą być to jedno i to samo niebo
kobiecego uśmiechu lub jego namiastka

szydząca. Być krzyczącą bez przerwy kobietą –
i to się może zdarzyć, kobieta kapryśna,
sprośna w łóżku, na co dzień matka i jej dziecko:

córeczka, która już jest kobietą w zarysach.
Poza tym być kobietą to posiadać również
różne rzeczy, na przykład mąż, powiedzmy Ryszard,

albo przyjaciel domu, złota rączka, głównie
do naprawiania ciała kobiecego – tutaj
dotknie, tam wymasuje, wycałuje ówdzie,

czasami kran naprawi i jest git. Okrutna
kobieta, czyli taka, która kocha inną
kobietę, a nie ciebie – czy to jest zatruta

miłość? Ale! To tylko tak do głowy wino
uderza, kiedy pije się z koleżankami,
a potem z jedną idzie i jest bardzo miło.

Bo w gruncie rzeczy każda kobieta to kamień,
nigdy nie wpuści cię do środka, choćbyś się z nią
kochał na śmierć i życie. Nie wierzysz? To zamień

się w wiązkę słońca latem i spróbuj w nią wpełznąć.
Jak Boga kocham, zwykły kamień, jakich pełno.

22–24 VII 2008